Sto dwadzieścia metrów na drugim piętrze kamienicy, okna wyłącznie na północ. Zamiast rozjaśniać wnętrze na siłę, przyjęliśmy ciemną paletę i policzyliśmy, co na tym tracimy.
Opis pokazuje układ. Kadry pochodzą z Unsplash, a dane i decyzje są przykładowe — w ich miejsce wchodzą materiały pracowni po odbiorach.
Trzy decyzje
Każda zapadła raz. Przy każdej wiadomo, co odrzuciliśmy i ile to kosztowało
Ciemna paleta przy oknach na północ
Ściany, zabudowa i podłoga w jednej ciemnej gamie. Światło sztuczne rozpisane punktowo na trzy sceny, bo oświetlenie ogólne w takim wnętrzu i tak nie zadziała.
Odrzucone
Jasne wykończenie, które miało nadrobić brak słońca. Przy oknach na północ biel schodzi w szarość i wnętrze wygląda na zaniedbane, a nie na jasne.
Koszt odrzuconej
Około 40% wyższy budżet oświetlenia i wymóg ściemniaczy w trzech obwodach.
Ścianka szklana zamiast murowanej
Gabinet oddzielony przeszkleniem w czarnej ramie. Światło z salonu przechodzi dalej, a funkcja zostaje rozdzielona akustycznie.
Odrzucone
Pełna ściana z drzwiami. Tańsza o połowę, ale odcina jedyne pasmo światła docierające w głąb mieszkania.
Koszt odrzuconej
Około 11 tysięcy złotych różnicy w samym elemencie.
Parkiet w jodełkę odtworzony, nie wymieniony
Oryginalny dąb cyklinowany i uzupełniony w miejscach ubytków. Rysunek jodełki zostaje, kolor schodzi o dwa tony w dół.
Odrzucone
Nowa deska warstwowa na całości. Krótszy montaż i gwarancja producenta, ale kamienica traci jedyny element, którego nie da się kupić.
Koszt odrzuconej
Trzy tygodnie dłuższy harmonogram i ryzyko ubytków wykrytych dopiero po cyklinowaniu.